Bartek dołączył do kursu w styczniu 2025 roku, około 1,5 roku przed maturą 2026. Informatyką interesował się wcześniej samodzielnie, ale szkoła praktycznie nie przygotowywała go do egzaminu. Mimo rozszerzonej informatyki na lekcjach, jak sam mówi, „komputera w zasadzie nie odpalał”, a Access był dla niego nowością.
Na maturze został przy C++, mimo że wśród maturzystów dużą popularnością cieszy się Python. C++ znał już wcześniej i uznał, że zmiana języka tylko na potrzeby egzaminu byłaby dla niego bardziej problematyczna niż pozostanie przy tym, w którym czuł się pewnie. Z czasem wypracował też własny sposób przygotowań: regularnie przeplatał programowanie, Excela, Accessa, teorię i pseudokod, żeby stale wracać do każdego obszaru matury.
W rozmowie dużo mówi również o rzeczy, którą łatwo pominąć podczas przygotowań. Nie wystarczy umieć rozwiązywać pojedyncze zadania. Trzeba jeszcze nauczyć się pisać cały egzamin, zarządzać czasem, pilnować zapisu plików i wyłapywać drobne błędy. Na próbnych kursu osiągał około 60%, ale właśnie dzięki nim mógł sprawdzić się w warunkach zbliżonych do matury i zobaczyć, co przed właściwym egzaminem wymaga jeszcze poprawy.
Efekt tej pracy to 88% z matury rozszerzonej z informatyki 2026 i miejsce na Informatyce Stosowanej na Politechnice Warszawskiej. Historia Bartka dobrze pokazuje też, dlaczego wynik próbny nie musi być wynikiem końcowym i jak dużo może zmienić świadomie przepracowana ostatnia część przygotowań.
88% z matury po około 60% na próbnych. „Trzeba się przygotować na 100%”
Mateusz: Bartek, gratulacje ode mnie i całego zespołu. 88% z matury z informatyki, top 4% zdających przy ogólnopolskiej średniej na poziomie 40%. Przez półtora roku włożyłeś w przygotowanie do matury z informatyki mnóstwo pracy i właśnie o tej drodze i samym egzaminie chciałbym dzisiaj z Tobą porozmawiać.
Zacznijmy od tego, czy czułeś, idąc na egzamin, że stać Cię na taki wynik? Jak to wyglądało?
Bartek: Na pewno przygotowanie było porządne. Gdzieś te 80-90% to jest to, co wiedziałem, że jestem w stanie osiągnąć. Co prawda próbne matury wychodziły gdzieś na poziomie 60%, ale wiedziałem, że jak się przyłożę w tej końcówce, to gdzieś ten wynik będę w stanie osiągnąć.
Po maturze byłem w miarę pewny siebie. Jak już sprawdziłem wyniki, to wszystko poszło tak, jak myślałem. Jeden punkt został mi urwany przy Excelu i tego nie przewidziałem, a poza tym wszystko wyszło tak, jak chciałem.
Mateusz: Czy zgodzisz się ze mną z taką zasadą, że trzeba być przygotowanym na 100%, żeby osiągnąć taki wynik jak Twój? Bo to nie jest kwestia tego, że uczysz się na 80%, a nagle magicznie robi się 88%. Uczysz się na 100% i później popełniasz jakieś małe błędy, których po prostu nie zauważyłeś.
Bartek: Myślę, że trzeba się uczyć na takie 100% i zostawić sobie po prostu margines na nasze błędy. Jeżeli gdzieś powinie nam się noga, tak jak u mnie na te 10-12%, które straciłem, to właśnie po to jest ten zapas. Trzeba się przygotować na 100%, żeby być pewnym, że wiemy, jak zrobić wszystkie zadania.
Rozszerzona informatyka w liceum, ale bez przygotowania do matury
Mateusz: Cofnijmy się na chwilę w czasie, bo dołączyłeś do nas w styczniu 2025 roku, czyli półtora roku przed samą maturą. Czy pamiętasz, na jakim poziomie wtedy byłeś?
Bartek: W zasadzie wcześniej nie miałem żadnych podstaw poza tym, co robiłem samemu, jakąś zabawą z programowaniem. Excel wiadomo, każdy coś potrafi w nim zrobić, a takie programy jak Access były dla mnie nowością. Jedyne, co potrafiłem, to podstawy programowania.
C++ też zacząłem bardzo dawno, bo to była moja pierwsza przygoda z programowaniem. Potem uczyłem się C# i miałem długą przerwę od programowania, więc musiałem znowu wrócić do C++. Coś wiedziałem, ale większość tej wiedzy zawdzięczam kursowi.
Mateusz: Ile osób pisało maturę z informatyki w Twojej klasie?
Bartek: Trzy osoby i jedna osoba powtarzała maturę z poprzedniego roku, czyli cztery.
Mateusz: W Twojej klasie było pewnie około trzydziestu osób. Dlaczego tak mało osób wybrało maturę z informatyki?
Bartek: Niestety tak już chyba jest z tą informatyką. U mnie w liceum było pięć profili klas, z czego dwie mogły rozszerzać informatykę. Mieliśmy z tego jedną grupę, więc na całe liceum była jedna grupa. Oczywiście nie wszyscy, którzy przychodzą na informatykę rozszerzoną, robią to z nastawieniem, żeby później pisać z niej maturę. Część osób po prostu na tej informatyce jest, bo jest. Wiemy też, jak ta informatyka wygląda w szkołach. Mało osób faktycznie w tym kierunku siedzi i się rozwija. Ostatecznie osoby, które chciały w to iść, tak jak ja, tę maturę napisały.
Mateusz: Jaki miałeś poziom w szkole? Co zrobiliście do stycznia 2025 roku, czyli przez pierwsze trzy lata nauki? Teoretycznie rozszerzona informatyka brzmi tak, jakby powinno to być przygotowanie do matury. Jak wyglądało faktycznie?
Bartek: U mnie nie było właściwie żadnego przygotowania. Myślę, że większość osób ma taki problem. Ja w zasadzie komputera nie odpalałem. Większość lekcji była po prostu przesiedziana, zajmowałem się różnymi innymi rzeczami. Nie można tutaj mówić o żadnym przygotowaniu.
Mateusz: Czyli co właściwie mieliście na informatyce? Był jakiś Word, Office, cokolwiek?
Bartek: Nie, nie było nic. To były takie lekcje, że po prostu przychodziliśmy do sali, siedzieliśmy, dzwonił dzwonek i wychodziliśmy. Może zdarzały się sytuacje, że trzeba było zrobić jakieś jedno zadanie, żeby dostać ocenę. Czasami nawet nie. Pamiętam jedno zadanie z Accessa, które po prostu skopiowałem z filmiku na YouTubie.
Mieliśmy wysłane zadanie z Accessa, trzeba było odpalić program, włączyć filmik na YouTubie, który trwał około 20 minut, i po kolei wszystko kopiować. Oddawało się to, dostawało czwórkę czy piątkę, nikt nie narzekał i temat mijał.
Ci, którzy przychodzili na informatykę tak dla zabawy, nie mieli z tym problemu. Ja z jednej strony mówiłem: dobra, przynajmniej jest spokojnie, a z drugiej jednak chciałem się czegoś nauczyć.
Mateusz: A skąd w ogóle ta chęć nauki informatyki? Zanim do nas dołączyłeś, myślałeś już o studiach i sprawdzałeś, jakie matury będą Ci potrzebne?
Bartek: Informatyką interesowałem się od małego. Próbowałem swoich sił w programowaniu, miałem też etap z Unity i tworzeniem gier, więc zawsze trochę się tą informatyką bawiłem. Na pewnym etapie liceum zacząłem się zastanawiać, co dalej. Byłem na profilu matematyczno-fizycznym i miałem też rozszerzoną fizykę, ale uznałem, że to nie jest strona, w którą chcę iść. Zacząłem się zastanawiać, co chcę robić, patrzyłem, czego potrzebuję na studia, i wiedziałem, że matura z informatyki będzie mi potrzebna. Dlatego zacząłem się jej uczyć.
C++ zamiast Pythona? Bartek został przy języku, który znał najlepiej
Mateusz: Powiedziałeś już o rzeczy, która trochę wyróżniała Cię na tle innych, czyli o tym, że pisałeś maturę w C++. Skąd ten wybór?
Bartek: Nie wiem już nawet, jak go wtedy wybrałem, bo to była jeszcze wczesna podstawówka. Chciałem zobaczyć, czym jest programowanie, i padło na C++.
To było już moje przyzwyczajenie do tego języka. Wolałem wybrać C++ i przy nim zostać, bo przejście na Pythona byłoby dla mnie bardziej problematyczne przez to, że nigdy nic więcej w Pythonie nie robiłem. Wiedziałem mniej więcej, o co w nim chodzi, ale z C++ spędziłem w życiu dużo więcej czasu.
Mateusz: Wiele osób mówi, że w Pythonie maturę z informatyki pisze się szybciej. Zgadzasz się z tym?
Bartek: Musiałbym mieć takie porównanie i pisać też w Pythonie, ale nie wydaje mi się, żeby C++ był takim językiem, że jeżeli ktoś go wybrał, to od razu powinien go skreślić. Wydaje mi się, że maturę można napisać tak naprawdę każdym językiem. Trzeba wybrać ten, który najbardziej nam odpowiada.
Ja znam bardzo dobrze C++ i nie miałem żadnych problemów ani z tym, żeby wyrobić się w czasie, ani z tym, żeby coś zapisać. Najważniejsze jest to, czy wiemy, jak zrobić dane zadanie. Kwestia samego zapisu nie ma moim zdaniem aż tak dużego znaczenia.
Przygotowania do matury przez 1,5 roku
Mateusz: Jak rozłożyłeś sobie pracę na te półtora roku? Czy sukcesywnie pracowałeś przez cały ten czas, czy na samym końcu był duży speedrun, żeby wszystko skończyć?
Bartek: Na początku nie wiedziałem do końca, jak się za to zabrać, więc po prostu robiłem kurs po kolei. Z czasem, kiedy zacząłem się zbliżać do matury, mniej więcej około stycznia, zacząłem myśleć, jak rozłożyć sobie pracę już bezpośrednio pod maturę. Zrobiłem tak, że w każdym tygodniu robiłem po trochę każdego z obszarów. Jeden dzień przeznaczałem na programowanie, inny na Excela, kolejny na Accessa, inny na teorię, a jeszcze inny na pseudokod.
Dzięki temu nie miałem czegoś takiego, że najpierw uczyłem się tylko programowania, a później zacząłem robić Accessa i zapominałem to, co było z programowania. Mniej więcej co tydzień wracałem do podobnych zadań i dzięki temu wszystko miałem cały czas odświeżone w głowie.
Mateusz: Czyli można powiedzieć, że była to taka nauka przeplatana.
Bartek: Tak.
Mateusz: A jak wyglądała sama końcówka, końcówka kwietnia i początek maja? Powtarzałeś jeszcze informatykę czy skupiałeś się już na innych przedmiotach?
Bartek: Tak naprawdę musiałem się uczyć do każdego przedmiotu maturalnego. Każdy mój dzień to było trochę informatyki, trochę matematyki, trochę polskiego i angielskiego. Już wcześniej rozpisałem sobie wszystko, co chcę danego dnia zrobić. Wiedziałem, że tego dnia zajmę się jednym modułem, innego dnia kolejnym, i miałem rozpisane, co dokładnie będę robił.
Miałem to policzone tak, żeby się wyrobić, bo wydaje mi się, że gdybym tego nie planował, to miesiąc przed maturą mógłbym się trochę zgubić i okazałoby się, że zostało dużo materiału do przerobienia. Po prostu wyliczyłem sobie, co chcę zrobić, podzieliłem to i dalej stosowałem tę naukę przeplataną. Ostatnie tygodnie przed maturą były już ściśle zgodne z tym, co miałem zaplanowane.
Matury próbne to nie tylko zadania, ale umiejętność rozwiązania całego arkusza w 3,5h
Mateusz: Organizowaliśmy dwie matury próbne. Uczestniczyłeś w nich?
Bartek: Tak.
Mateusz: Pamiętasz, jakie miałeś wyniki?
Bartek: Około 60%. Tak naprawdę wcześniej nie robiłem żadnych matur próbnych z informatyki, więc taka opcja była bardzo przydatna. Pierwszą udało mi się wykonać w czasie. Na drugiej nie mogłem być w tym konkretnym dniu, więc zrobiłem ją później na takich samych warunkach, z timerem.
Myślę, że to była bardzo ciekawa opcja. Na kursie robimy różne arkusze, ale fajnie było mieć taki osobny arkusz do zrobienia, który oddawał to, co później było na maturze. Na przykład z matematyki był taki problem, że próbne matury były strasznie zawyżone poziomem. Tutaj arkusz był delikatnie trudniejszy, ale na tyle, że faktycznie mogliśmy się sprawdzić.
Mateusz: Jeżeli na próbnych było około 60%, a na maturze głównej 88%, to na pewno jeszcze dużo pracy włożyłeś w samą końcówkę.
Bartek: Też myślę, że ważne jest to, żeby po prostu spróbować przed maturą i zobaczyć, jak to wygląda. Uczymy się wszystkich zadań i wszystko robimy, ale takie oddawanie zadań, zapisywanie ich w folderze i cały ten proces to jest część, którą ciężko zrobić inaczej niż podczas pełnej matury. Trzeba mieć odpalone trzy godziny, zobaczyć, jak wygląda zarządzanie czasem i trochę poczuć presję czasu. Myślę, że na tym też kilka procent mi gdzieś uciekło, bo nie doczytałem jakiegoś polecenia.
Robienie pełnych matur to bardzo dobra opcja, żeby się sprawdzić. Ktoś może być perfekcyjnie przygotowany, umieć wszystkie zadania, ale osobną umiejętnością jest też wiedzieć, jak tę maturę po prostu rozwiązywać, co zapisywać i w jaki sposób.
Mateusz: I wiesz później, jakie błędy popełniłeś, żeby pilnować się na oficjalnej maturze.
Bartek: Dokładnie tak. Są na przykład rzeczy przy zapisywaniu pseudokodu, różne uwagi dotyczące tego, czego używać, czego nie używać. Na próbnej się na czymś złapałem i dzięki temu już wiedziałem, że na oficjalnej maturze muszę na to zwrócić uwagę. To są błędy, które musimy popełnić, żeby nie zrobić ich ponownie.
Mateusz: Jak wyglądało w takim razie sprawdzenie komputera dzień przed maturą?
Bartek: Zrobiłem sobie dość dokładną listę rzeczy, które chcę sprawdzić. Wgrywanie plików, każdy program i wszystkie najważniejsze rzeczy. Miałem też starszą wersję Accessa i Excela i okazało się, że z niektórych funkcji nie mogłem korzystać, bo program był starszy. Zrobiłem więc listę i po kolei wszystko sprawdzałem.
Trochę stresu miałem, kiedy okazało się, że nazwa profilu użytkownika zawierała polski znak i w wersji Accessa, którą miałem, plik nie chciał się przez to wczytać. Co prawda na maturze nazwa użytkownika jest inna, ale wtedy trochę się zestresowałem, kiedy zaczęły mi wyskakiwać błędy i nie mogłem wgrać pliku do Accessa. Dlatego trzeba to wszystko wcześniej posprawdzać, bo różnie z tym bywa.
„Nie ma magicznych sposobów”. Regularność i plan nauki
Mateusz: Gdybyśmy jeszcze raz cofnęli się do stycznia 2025 roku, kiedy dołączyłeś do naszego przygotowania, miałbyś jakąś radę, którą chciałbyś dać samemu sobie?
Bartek: Myślę, że na pewno uczyć się stale. To jest chyba najważniejsza rzecz. Na początku tak robiłem i myślę, że dużo mi to dało, bo dzięki temu najwięcej zapamiętałem. Pewnie wcześniej zacząłbym też naukę innych programów, Accessa i Excela, bo na początku bardzo skupiłem się na programowaniu. Myślę, że dobrze jest od początku dać sobie trochę jednego, drugiego i trzeciego programu, żeby później nie zaczynać wszystkiego dwa miesiące przed maturą.
Najważniejsza jest stała, rozłożona nauka. Żeby nie zrobić całego modułu w tydzień, a później mieć miesiąc przerwy, tylko gdzieś sobie to rozłożyć i tego się trzymać. Trzeba swoje godziny odsiedzieć. Żadne magiczne sposoby typu „w 5 godzin przygotujesz się do matury”, „w 8 godzin” czy „w 10 godzin” nie są prawdą i nikomu to nie będzie działało. To są po prostu dziesiątki i setki godzin spędzone nad rozwiązywaniem zadań, nad wykładami i nad brnięciem do przodu przez te trudności maturalne. Tutaj nie ma innej metody niż odsiedzenie swojego.
Co dał kurs? Więcej materiału niż na korepetycjach, feedback i możliwość wracania do lekcji
Mateusz: Przejdźmy jeszcze do samego przygotowania. Co uważałeś za największe plusy kursu, a co można byłoby poprawić?
Bartek: Z plusów na pewno podział kursu na moduły. Wszystko jest przejrzyste. Na początku mamy proste zadania, wprowadzenie do teorii i wytłumaczenia.
Sam fakt kursu w porównaniu do korepetycji to moim zdaniem jego największa zaleta. Na korepetycjach nie zrobiłoby się tyle, co na kursie.
W każdym momencie mogę sobie wrócić do wykładu. To też nie jest taka lekcja, która jest rozwleczona, tylko mam informacje przedstawione w jednym miejscu. Jeżeli czegoś zapominałem albo czegoś sobie nie zapisałem, to mogłem do tego wrócić.
Bardzo podobało mi się też sprawdzanie zadań. Darek od razu wychwytywał błędy. Czasami oddawałem zadanie i nie byłem pewny, czy czegoś w nim nie brakuje. On od razu to wychwytywał i mogłem szybko wiedzieć, czy zrobiłem zadanie dobrze, czy popełniłem jakiś mały błąd.
Mateusz: I to jest też taka stała praktyka. Darek pilnuje rzeczy, których Ty później musisz pilnować na maturze. Zwróci uwagę, że na wykresie nie ma tytułu, legendy albo że wykres jest źle podpisany. Dostajesz informację zwrotną i następnym razem zaczynasz robić to już automatycznie.
Bartek: Tak. Ogólnie można powiedzieć o feedbacku. Jeżeli coś mnie interesowało, to wiedziałem też, że była możliwość rozmowy przed maturą, jakiejś konsultacji.
Co prawda z niej nie skorzystałem, ale wiedziałem, że taka opcja jest. Na pewno ogromnym plusem była też matura próbna. Zawsze fajnie, jak ktoś przygotuje to za mnie i nie muszę sam organizować sobie całego egzaminu ani szukać jakiegoś arkusza.
Mateusz: Czy było coś w materiałach, co Cię denerwowało albo co Twoim zdaniem można byłoby zrobić inaczej?
Bartek: Myślę, że to zależy od ucznia. Czasami jedna rzecz jest tłumaczona kilka razy i to będzie bardzo dobre dla kogoś, kto się w czymś pogubił, bo może po kolei prześledzić kod. Jeżeli ktoś już coś załapie, to może sobie fragment pominąć albo przyspieszyć. To jest po prostu kwestia tego, do kogo kierujemy kurs. Ja czasami musiałem sobie coś przyspieszyć, bo już to rozumiałem i mogłem iść dalej. Z kolei ktoś inny mógłby powiedzieć, że dla niego było za szybko i chciałby mieć to jeszcze wolniej wytłumaczone.
Wynik 88% z matury z informatyki i dostanie się na Informatykę Stosowaną na Politechnice Warszawskiej - jedna rada przed maturą
Mateusz: Uważasz, że matura z informatyki była dobrą decyzją?
Bartek: Myślę, że tak. Na pewno teraz nie napisałbym tej matury, gdybym poszedł w coś innego związanego z matematyką. Pod koniec kursu przekonałem się, że informatyka jest czymś, w co dobrze, że poszedłem. Myślę, że też na studiach to się sprawdzi.
Mateusz: Jaką uczelnię wybrałeś?
Bartek: Politechnikę Warszawską i kierunek Informatyka Stosowana.
Mateusz: Masz jeszcze jakiś temat, którego nie poruszyliśmy, albo radę dla przyszłych maturzystów?
Bartek: Na pewno na koniec taką radę mogę dać każdemu, kto będzie pisał maturę, i w zasadzie z dowolnego przedmiotu: żeby ten jeden dzień przed nic nie robić.
To jest dzień, który ja poświęciłem na totalny relaks.
Kiedy uczymy się jeszcze miesiąc przed maturą, to po prostu robimy to, co mamy zaplanowane. Ale kiedy zostaje tydzień, nagle zaczynamy się czuć, jakbyśmy nic nie umieli. Jest taka pustka w głowie. Znajdujemy jakąś jedną informację i zaczynamy uczyć się coraz bardziej szczegółowych rzeczy. Trochę wpadamy w wir ciągłej nauki.
Tak naprawdę to, czego dodatkowo uczyłem się bezpośrednio przed maturą, nie do końca mi się później przydawało. Zawsze może trafić się jakaś informacja, której nie będziemy mieli, a jest mała szansa, że akurat ta konkretna rzecz, którą powtórzymy, pojawi się na egzaminie.
Dlatego lepiej dzień wcześniej zadbać o to, żeby się odstresować i wyluzować, bo następnego dnia wstaniemy ze spokojniejszą głową. Trzeba też zadbać o sen. Myślę, że sen to jest druga rzecz, na którą wiele osób nie patrzy. Ja miałem zawsze taką zasadę, że nie siedziałem po nocach. O 20:00 kończyłem całą naukę i skupiałem się na śnie, bo regeneracja jest bardzo ważna.
Mateusz: Bardzo fajnie powiedziane. Dziękuję Ci za tę radę dla przyszłych maturzystów. To są rzeczy bardzo ważne, o których często się nie mówi albo traktuje się je jako mało istotne, a mocno przekładają się później na samo przygotowanie i wynik.
Matura 2026 to już historia. Twój wynik, zwłaszcza osiągnięty w C++ i mimo tego, jak wyglądała informatyka w szkole, robi naprawdę duże wrażenie.
Jeszcze raz gratulacje ode mnie i całego zespołu osiągniętego wyniku i dostania się na wymarzone studia. Dzięki też za całą pracę, którą włożyłeś w przygotowanie i przechodzenie kursu po kolei. To była przyjemność z Tobą porozmawiać.
Bartek: Dziękuję.




